Atak toporkiem w szkole w Ptakach. 10-latka w szpitalu
10-letnia uczennica zaatakowana toporkiem przez 11-latka w szkole podstawowej w Ptakach trafiła do szpitala dziecięcego w Białymstoku. Jej stan jest stabilny, a lekarze jeszcze w środę 23 września mieli zdecydować o wypisie do domu. W szkole ruszyły spotkania z psychologami dla uczniów, rodziców i nauczycieli.

Do ataku doszło we wtorek 22 września przed godziną 8 na korytarzu Szkoły Podstawowej w Ptakach w gminie Turośl. 11-latek wszedł do placówki z toporkiem i ugodził 10-latkę, która jako pierwsza przechodziła obok łazienki. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło na numer alarmowy 112, a zajęcia w liczącej niespełna setkę uczniów szkole zostały tego dnia przerwane.
Chłopca powstrzymał rodzic jednego z uczniów, który akurat odprowadzał swoje dziecko do szkoły. Mężczyzna obezwładnił nastolatka i odebrał mu niebezpieczne narzędzie. Na miejsce wezwano karetkę oraz policję, która przesłuchuje świadków i ustala, skąd 11-latek miał toporek.
Ranna 10-latka w szpitalu w Białymstoku ze stabilnym stanem
Poszkodowana dziewczynka, przytomna po ataku, została przewieziona do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Lekarze rozpoznali u niej wielomiejscowe obrażenia, przede wszystkim głowy, a także barku i ręki. Wykonano tomografię komputerową głowy i wdrożono szczegółową diagnostykę.
— Dziewczynka jest przestraszona. Doznała wielomiejscowych obrażeń — mówiła „Faktowi” Aneta Łukowska, rzecznik białostockiego szpitala dziecięcego.
Medycy podkreślali, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo, a jego stan jest stabilny. Przez cały pobyt w szpitalu towarzyszą dziewczynce najbliżsi. Według informacji przekazanych przez wójta gminy, jeszcze w środę 23 września miała zapaść decyzja o ewentualnym wypisaniu 10-latki do domu. Do szpitala na badania trafił także 11-latek, który nie odniósł obrażeń.
Uczniowie z Ptaków rozmawiali z psychologami
W środę 23 września w szkole w Ptakach odbyły się spotkania uczniów, rodziców i nauczycieli z psychologami. Zajęcia ze specjalistami podzielono na grupy — najpierw z wychowawcami, potem z psychologami szkolnymi i specjalistami z poradni pedagogicznej.
— Żeby uspokoić te dzieci, bo o niczym innym nie mówią. Tylko jeden temat, zdarzenie z wczoraj — mówił wójt gminy Turośl Piotr Niedbała.
Wójt zapowiedział, że podobnym wsparciem zostaną objęci rodzice obojga dzieci, zarówno pokrzywdzonej dziewczynki, jak i chłopca. Dodał, że gmina organizuje spotkania z psychologami we wszystkich swoich szkołach, bo dzieci w innych placówkach także są wystraszone. Pierwsze wyjazdy specjalistów do kolejnych szkół planowano już na czwartek 24 września.
Sprawą 11-latka zajmie się sąd rodzinny, poprawczak wykluczony
Policjanci wstępnie ustalili, że ofiara była przypadkowa. — 11-latek wszedł do szkoły i na korytarzu zaatakował toporkiem przypadkową dziewczynkę — przekazała nadkomisarz Marta Rodzik z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
Chłopiec nie może odpowiadać jak osoba dorosła. Granicą odpowiedzialności karnej jest 13. rok życia, поэтому wobec 11-latka stosuje się wyłącznie ustawę o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich. Zgromadzone przez policję materiały trafią do wydziału rodzinnego i nieletnich sądu.
— Taka osoba nie może być umieszczona w zakładzie poprawczym. Jedynie może być umieszczona w miejscu, gdzie są stosowane środki wychowawcze lub leczniczo-terapeutyczne — mówił sędzia Jan Leszczewski, rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży.
O dalszych środkach wobec chłopca zdecyduje sąd rodzinny. Rodzina ma zostać objęta także nadzorem kuratora.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Białymstoku.