Podlaskie szkoły z procedurami na wypadek ataku z powietrza
Podlaskie szkoły dostały szczegółowe instrukcje postępowania w razie zagrożenia atakiem z powietrza, opracowane przez 1. Podlaską Brygadę Obrony Terytorialnej na podstawie wytycznych MSWiA i Ministerstwa Edukacji. Dyrektorzy placówek musieli dostosować ramowe procedury do warunków swoich budynków, a nauczyciele zostali już przeszkoleni z podstawowych zasad działania w razie alarmu.
Podlaskie szkoły otrzymały szczegółowe procedury postępowania na wypadek zagrożenia atakiem z powietrza. Dokument opracowała 1. Podlaska Brygada Obrony Terytorialnej na podstawie wytycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz resortu edukacji, a trafił on już do placówek w całym regionie.
Trzy warianty postępowania zależnie od warunków szkoły
Procedury mają charakter ramowy i obejmują trzy scenariusze. Pierwszy dotyczy szkół, które mają już własne miejsce schronienia. Drugi przewidziano dla placówek bez schronu, ale z dostępem do niego w najbliższym sąsiedztwie. Trzeci wariant opisuje postępowanie, gdy w okolicy nie ma żadnego schronu i uczniowie muszą ukryć się w bezpiecznych pomieszczeniach wewnątrz budynku, z dala od okien. Gen. bryg. Mieczysław Gurgielewicz, dowódca 1. Podlaskiej Brygady Obrony Pogranicza, zaznacza, że dyrektorzy muszą dostosować te wytyczne do warunków panujących w swoich placówkach.
Czytaj teżStrzelanina w Dojlidach Górnych. Nie żyje napastnik z BiałegostokuJedną ze szkół dysponujących własnym miejscem schronienia jest Zespół Szkół Technicznych w Białymstoku. Placówka ma schron o powierzchni 130 metrów kwadratowych, mogący pomieścić do 110 osób, i przygotowuje się do jego remontu. Dyrektorka szkoły, Renata Frankowska, poinformowała, że nauczyciele zostali już zapoznani z podstawowymi zasadami postępowania - w przypadku ogłoszenia alarmu lekcje mają zostać natychmiast przerwane, a najważniejsze jest zachowanie spokoju. Według informacji podanych przez Radio Białystok, Frankowska przekazała nauczycielom, by w razie ataku “przerwać lekcje, zachować bezwzględnie spokój”.
Rodzice z Wasilkowa niepokoili się po wydarzeniach na południu Polski
Lucyna Bejm, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 1 w Wasilkowie, zwraca uwagę, że procedury pojawiły się w odpowiednim momencie. Jak zaznacza, w związku z wydarzeniami na południu Polski w szkole zaobserwowano niepokój rodziców, którzy pytali, jak placówka zachowa się w razie ogłoszenia alarmu.
Podlaski Kurator Oświaty, Agnieszka Krokos-Janczyło, zapewnia, że szkoły są przygotowane na różne scenariusze zagrożeń, w tym związane z pojawieniem się dronów czy innymi incydentami z powietrza. Jak przekazała Radiu Białystok, procedury “nie są po to, żeby kogokolwiek straszyć, ale przede wszystkim po to, żeby być w gotowości”.
Podlaskie szkoły, po dokładnym zapoznaniu się z instrukcjami, mogą organizować próbne ewakuacje sprawdzające, jak uczniowie i nauczyciele reagują na ogłoszenie alarmu.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Białymstoku.
Powiązane materiały
Piotr Moczulski wrócił z Filipin do szpitala w Białymstoku
Piotr Moczulski, który ponad dwa lata temu doznał ciężkich obrażeń w wypadku na Filipinach, wrócił do Polski wojskowym samolotem i trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Lekarze poinformowali, że 42-latek nie wymaga pogłębionej diagnostyki, lecz opieki długoterminowej, a dalszy pobyt w szpitalu zależy od znalezienia dla niego odpowiedniego miejsca.
Napaść na Dojlidach Górnych w Białymstoku. Napastnik znaleziony martwy
W środę, 30 września, na osiedlu Dojlidy Górne w Białymstoku mężczyzna zaatakował byłą partnerkę i jej niespełna dwuletnie dziecko, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Kobieta i dziecko trafili do szpitala, a kilkugodzinne poszukiwania napastnika zakończyły się odnalezieniem jego ciała w pobliskim lesie.
21 lat od katastrofy autokaru pod Jeżewem. Zginęło 13 osób
30 września 2026 roku minęła 21. rocznica katastrofy pod Jeżewem, jednego z najtragiczniejszych wypadków drogowych w historii Białegostoku. W 2005 roku autokar z maturzystami jadącymi na pielgrzymkę do Częstochowy zderzył się czołowo z ciężarówką i stanął w płomieniach. Zginęło wtedy 13 osób, w tym dziesięcioro uczniów. Przy pomniku i tablicy pamiątkowej znów złożono kwiaty i znicze.