Środa, 7 października · Powiat białostocki

Środa, 7 październikaPowiat białostocki

Rosyjska prowokacja w Białymstoku? Wojskowi ostrzegają

Analitycy wojskowi i wywiad ostrzegają, że Rosja może szukać pretekstu do uderzenia w cele na terytorium NATO, wykorzystując do tego przechwycone ukraińskie drony. Jednym z analizowanych scenariuszy jest prowokacja wymierzona w Białystok, przeprowadzona tak, by trudno było jednoznacznie wskazać jej sprawcę. Temat nabrał znaczenia po wrześniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.

Żołnierze wojska polskiego patrolują okolice granicy polsko-białoruskiej w pobliżu Białegostoku
Ilustracja AI
Analityk wojskowy Jarosław Wolski opisał scenariusz, w którym Rosja odpala przez Białoruś ok. 50 przechwyconych ukraińskich dronów, a część rakiet S-400 „przez przypadek” uderza w Białystok. / Ilustracja / Muse Image

Rosja może szukać pretekstu do uderzenia w cel na terytorium NATO, a jednym z analizowanych przez wojskowych ekspertów scenariuszy jest prowokacja wymierzona w Białystok, przeprowadzona tak, by trudno było jednoznacznie wskazać jej sprawcę. Temat wrócił po wrześniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i po ostrzeżeniach, jakie w ostatnich tygodniach padły ze strony polskich i niemieckich władz.

Wolski: przechwycone drony i rakiety S-400 nad Białymstokiem

Analityk wojskowy Jarosław Wolski w programie „Historia Realna” na YouTube opisał hipotetyczny mechanizm takiej prowokacji. Jak zaznaczył, Rosjanie dysponują wieloma ukraińskimi dronami, które nie doleciały do celu, a ich naprawa nie jest skomplikowana – Wolski ocenił, że może chodzić o ok. 50 maszyn „wyłowionych z rowów”, które mogłyby zostać odpalone przez terytorium Białorusi. Rosja i Białoruś strzelałyby wówczas do tych dronów, nazywając to „banderowską prowokacją”, a część rakiet systemu S-400 „przez przypadek” uderzyłaby w Białystok, podczas gdy inne drony kierowałyby się w stronę polskich fabryk zbrojeniowych.

Czytaj teżPies pogryzł chłopca w Krynkach. Pomogli strażnicy graniczni

Wolski podkreślił, że przy takim scenariuszu wszyscy wiedzieliby, kto stoi za atakiem, ale udowodnienie tego byłoby problematyczne – co jest celem takich działań hybrydowych.

Wrześniowe naruszenie przestrzeni powietrznej jako punkt odniesienia

Scenariusz opisany przez Wolskiego nie jest czysto teoretyczny. W nocy z 9 na 10 września 2025 roku polskie Siły Powietrzne, wspierane przez sojuszników z NATO, zwalczały rosyjskie drony, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną – łącznie było ich 21. Premier Donald Tusk nazwał to wydarzenie bezprecedensową prowokacją, a rosyjskie kanały dezinformacyjne na Telegramie próbowały przypisać odpowiedzialność Ukrainie. W odpowiedzi szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział we wrześniu zwiększenie liczby patroli lotniczych F-16 i śmigłowców nad terytorium Polski oraz wzmocnienie systemów szybkiego reagowania.

Pod koniec września Tusk mówił także o permanentnym charakterze rosyjskich ataków w pobliżu polskiej granicy, wymierzonych w przejścia graniczne i infrastrukturę. Zapewniał, że wojsko koncentruje się na tym, by po polskiej stronie granicy „nie zdarzyło się nic złego”.

BND: „stoimy już dziś w ogniu”

Podobne ostrzeżenia padają ze strony niemieckiego wywiadu. Szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Martin Jaeger powiedział w Bundestagu 14 października 2025 roku, że nie można zakładać, iż możliwy rosyjski atak nadejdzie najwcześniej w 2029 roku – „stoimy już dziś w ogniu”, ocenił. Jaeger mówił, że w Europie panuje w najlepszym razie „lodowaty pokój”, który punktowo może w każdej chwili przerodzić się w „gorącą konfrontację”, a Rosja systematycznie testuje odporność Europy poprzez sabotaż, cyberatywy, dezinformację i szpiegostwo.

Podobne obawy wyrażał wcześniej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który podczas debaty w Bibliotece Prezydenckiej Ronalda Reagana w Los Angeles ostrzegał, że Rosja może zaplanować użycie ukraińskich dronów do ataku na państwo NATO lub własne terytorium, by uzasadnić odwetowy uderzenie. Sikorski porównywał ten mechanizm do incydentu w Gliwicach z 1939 roku, kiedy Niemcy zainscenizowali atak na radiostację, by uzasadnić inwazję na Polskę.

Sekretarz generalny NATO: cel to odwrócenie uwagi od Ukrainy

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ocenił, że działania Rosji wymierzone w państwa NATO mają odwrócić uwagę Zachodu od wojny w Ukrainie i osłabić wsparcie dla Kijowa, ponieważ sytuacja na froncie nie rozwija się zgodnie z planami Władimira Putina.

Analitycy zgodnie podkreślają, że obecnie nie ma sygnałów wskazujących na przygotowania do pełnoskalowego ataku Rosji na NATO. Realnym zagrożeniem pozostają jednak działania hybrydowe – cyberatywy, sabotaż czy operacje z użyciem dronów – których sprawcę trudno jednoznacznie wskazać, a granica między pokojem i wojną, jak zauważają eksperci, staje się coraz mniej wyraźna.

Źródła

Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Białymstoku.

Więcej z działu Bezpieczeństwo

Cały dział

Szkolenie o czujkach czadu na Osiedlu nr 3 w Chojnicach

Strażacy ćwiczyli gaszenie pożaru w klasztorze w Wigrach

Podlaskie szkoły z procedurami na wypadek ataku z powietrza

AI

Piotr Moczulski wrócił z Filipin do szpitala w Białymstoku

Najnowsze

Wszystkie

Białostoccy seniorzy wracają na studia na UMB

Kultura

Pracownicy podlaskiej skarbówki docenieni przez podatników

Samorząd
AI

Hala w Białymstoku czeka na KIO, sprawa wraca 12 października

Samorząd

Prokorym: Podlaskie walczy o unijne pieniądze po 2027 roku

Samorząd
AI

Nowa siedziba PUP w Białymstoku otwarta przy Wiewiórczej

Samorząd

Wernisaż w Spodkach: fotografie osób z niepełnosprawnościami

Kultura
AI

Ryszard Zięckowski o fotografii przyrodniczej w Białymstoku

Kultura
AI

X Koncert Listy Przebojów Akadery w Białymstoku 17 października

Kultura

Białystok z lotu ptaka