Rosyjska prowokacja w Białymstoku? Wojskowi ostrzegają
Analitycy wojskowi i wywiad ostrzegają, że Rosja może szukać pretekstu do uderzenia w cele na terytorium NATO, wykorzystując do tego przechwycone ukraińskie drony. Jednym z analizowanych scenariuszy jest prowokacja wymierzona w Białystok, przeprowadzona tak, by trudno było jednoznacznie wskazać jej sprawcę. Temat nabrał znaczenia po wrześniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.

Rosja może szukać pretekstu do uderzenia w cel na terytorium NATO, a jednym z analizowanych przez wojskowych ekspertów scenariuszy jest prowokacja wymierzona w Białystok, przeprowadzona tak, by trudno było jednoznacznie wskazać jej sprawcę. Temat wrócił po wrześniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i po ostrzeżeniach, jakie w ostatnich tygodniach padły ze strony polskich i niemieckich władz.
Wolski: przechwycone drony i rakiety S-400 nad Białymstokiem
Analityk wojskowy Jarosław Wolski w programie „Historia Realna” na YouTube opisał hipotetyczny mechanizm takiej prowokacji. Jak zaznaczył, Rosjanie dysponują wieloma ukraińskimi dronami, które nie doleciały do celu, a ich naprawa nie jest skomplikowana – Wolski ocenił, że może chodzić o ok. 50 maszyn „wyłowionych z rowów”, które mogłyby zostać odpalone przez terytorium Białorusi. Rosja i Białoruś strzelałyby wówczas do tych dronów, nazywając to „banderowską prowokacją”, a część rakiet systemu S-400 „przez przypadek” uderzyłaby w Białystok, podczas gdy inne drony kierowałyby się w stronę polskich fabryk zbrojeniowych.
Czytaj teżPies pogryzł chłopca w Krynkach. Pomogli strażnicy graniczniWolski podkreślił, że przy takim scenariuszu wszyscy wiedzieliby, kto stoi za atakiem, ale udowodnienie tego byłoby problematyczne – co jest celem takich działań hybrydowych.
Wrześniowe naruszenie przestrzeni powietrznej jako punkt odniesienia
Scenariusz opisany przez Wolskiego nie jest czysto teoretyczny. W nocy z 9 na 10 września 2025 roku polskie Siły Powietrzne, wspierane przez sojuszników z NATO, zwalczały rosyjskie drony, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną – łącznie było ich 21. Premier Donald Tusk nazwał to wydarzenie bezprecedensową prowokacją, a rosyjskie kanały dezinformacyjne na Telegramie próbowały przypisać odpowiedzialność Ukrainie. W odpowiedzi szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział we wrześniu zwiększenie liczby patroli lotniczych F-16 i śmigłowców nad terytorium Polski oraz wzmocnienie systemów szybkiego reagowania.
Pod koniec września Tusk mówił także o permanentnym charakterze rosyjskich ataków w pobliżu polskiej granicy, wymierzonych w przejścia graniczne i infrastrukturę. Zapewniał, że wojsko koncentruje się na tym, by po polskiej stronie granicy „nie zdarzyło się nic złego”.
BND: „stoimy już dziś w ogniu”
Podobne ostrzeżenia padają ze strony niemieckiego wywiadu. Szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Martin Jaeger powiedział w Bundestagu 14 października 2025 roku, że nie można zakładać, iż możliwy rosyjski atak nadejdzie najwcześniej w 2029 roku – „stoimy już dziś w ogniu”, ocenił. Jaeger mówił, że w Europie panuje w najlepszym razie „lodowaty pokój”, który punktowo może w każdej chwili przerodzić się w „gorącą konfrontację”, a Rosja systematycznie testuje odporność Europy poprzez sabotaż, cyberatywy, dezinformację i szpiegostwo.
Podobne obawy wyrażał wcześniej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który podczas debaty w Bibliotece Prezydenckiej Ronalda Reagana w Los Angeles ostrzegał, że Rosja może zaplanować użycie ukraińskich dronów do ataku na państwo NATO lub własne terytorium, by uzasadnić odwetowy uderzenie. Sikorski porównywał ten mechanizm do incydentu w Gliwicach z 1939 roku, kiedy Niemcy zainscenizowali atak na radiostację, by uzasadnić inwazję na Polskę.
Sekretarz generalny NATO: cel to odwrócenie uwagi od Ukrainy
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ocenił, że działania Rosji wymierzone w państwa NATO mają odwrócić uwagę Zachodu od wojny w Ukrainie i osłabić wsparcie dla Kijowa, ponieważ sytuacja na froncie nie rozwija się zgodnie z planami Władimira Putina.
Analitycy zgodnie podkreślają, że obecnie nie ma sygnałów wskazujących na przygotowania do pełnoskalowego ataku Rosji na NATO. Realnym zagrożeniem pozostają jednak działania hybrydowe – cyberatywy, sabotaż czy operacje z użyciem dronów – których sprawcę trudno jednoznacznie wskazać, a granica między pokojem i wojną, jak zauważają eksperci, staje się coraz mniej wyraźna.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Białymstoku.
Powiązane materiały
Czterech nietrzeźwych kierowców w weekend w Białymstoku
W minionym weekendzie policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku zatrzymali czterech nietrzeźwych kierowców. Dwóch z nich wykryli świadkowie, którzy zawiadomili służby. Najwyższe stężenie alkoholu, ponad dwa promile, stwierdzono u kierowcy Renault. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Wścieklizna na Podlasiu: brak ognisk, ale czujność
Służby weterynaryjne informują, że w Białymstoku i województwie podlaskim nie ma obecnie ognisk wścieklizny. Przypadki tej choroby odnotowano jednak w sąsiednich województwach, dlatego specjaliści przypominają o zasadach ostrożności przy kontakcie z dzikimi zwierzętami oraz o szczepieniu psów i kotów.
Białystok: sprawa wypadku na Klepackiej wraca do sądu
Sąd Okręgowy w Białymstoku w piątek, 2 października 2026 r., wznowił proces odwoławczy dwóch osób nieprawomocnie skazanych na więzienie w zawieszeniu za śmiertelny wypadek przy przebudowie ulicy Klepackiej. 18 stycznia 2019 r. w głębokim wykopie zginął 43-letni brygadzista, a drugi robotnik został ranny. Sąd odroczył sprawę. Obrona ma na piśmie wskazać zarzuty wobec nowej opinii biegłego z zakresu BHP, a dopiero potem sąd zdecyduje, czy wezwać biegłego na rozprawę.